28.08.2009
Agnieszka Muszka

Daniel Koko odchodzi z Gryfa

Daniel Koko odchodzi z Gryfa

15 lat historii. Daniel Koko to żywa legenda Gryfa. W swojej sportowej przygodzie był zawodnikiem, prezesem, a następnie trenerem klubu z Gryfowa Śl. Po 15 latach postanowił odpocząć od sportu.

Swoją sportową przygodę Daniel Koko rozpoczynał w Zrywie Ubocze, skąd pochodzi i gdzie obecnie mieszka. Wyróżniał się spośród rówieśników i jako junior został wypożyczony do Olszy Olszyna. Tam nasz rozmówca także pokazywał się z dobrej strony, budząc zainteresowanie klubu z Gryfowa Śl.

 

Po upływie okresu wypożyczenia pojawiła się oferta pozostania w Olszy, bądź przeprowadzki do Gryfa. Długo zastanawiałem się nad podjęciem decyzji, bowiem z Olszą zdążyłem się zżyć. W macierzystym klubie nie kryli, że konkretniejsza oferta została złożona przez przedstawicieli Gryfa. Po rozterkach zdecydowałem się wybrać drugi wariant. Życie pokazało, że słusznie powiedział Daniel Koko.

 

W Gryfowie Śląskim jego sportowa przygoda nabrała rozpędu. Szybko zaczął reprezentować barwy drużyny seniorów, w której notował dobre występy. W pracy w Gryfie sprawdzał się także jako trener juniorów, a następnie jako prezes klubu i szkoleniowiec pierwszego zespołu. Bardzo przeżywał swoją rolę.

 

– Gdy zbliżał się dzień meczu wyłączałem się z otoczenia. Żona dziwiła się, że mecz jest o godzinie 15 a ja od rana już choruję – opowiada ze śmiechem. Wielu chłopaków było moimi rówieśnikami. Mieliśmy wspólny język i wiedzieliśmy co chcemy razem osiągnąćzauważył Koko.

Sympatyczny szkoleniowiec nie miał jednak łatwego zadania.

 

– Bardzo często zdarzało się, że większość podstawowych piłkarzy wyjeżdżało za granicę za chlebem. To w przypadku naszego i zapewne wielu innych klubów było ogromną bolączką. Przykładowo wiosną minionego sezonu nie mogłem skorzystać z czterech podstawowych graczy, z których trzech wróciło dopiero na ostatnie trzy mecze. Obecnie młodzież zamiast do piłki garnie się do komputerów, woli pójść na dyskotekę. Dlatego tak bardzo ciężko jest mieć w kadrze przykładowo 20 równorzędnych zawodników. W związku z tym moim zdaniem nie jest wstydem, że przez dwa ostatnie sezony walczyliśmy wyłącznie o utrzymanie. Kiedyś Gryf regularnie zajmował miejsce w ścisłej czołówce. Teraz czasy się jednak zmieniły i rywalizowanie z takimi zespołami jak Granica Bogatynia, Łużyce Lubań, czy Nysa Zgorzelec nie jest ujmą – zauważył nasz rozmówca.

 

Jak twierdzi Daniel Koko w Gryfowie Śląskim są warunki, aby w przyszłości klub nawiązał do najlepszych lat swojej historii.

 

– W czasie bieżącej kadencji władze miasta zrobiły dla sportu bardzo wiele. Powstało boisko Orlik, dzięki czemu treningi mogą odbywać się przy sztucznym świetle. Wkrótce do użytku zostanie oddana także hala sportowa. Jest więc szansa, że przyszłe pokolenie korzystając z dobrych warunków będzie dorównywało poziomem swoim rówieśnikom z większych miast zauważył.

 

Po blisko 15-tu latach pracy w Gryfie Daniel Koko podjął decyzję o zawieszeniu piłkarskich butów na kołku.

– Zrozumiałem, że hobby i życiowa pasja nie może przysłaniać ważniejszych spraw, jak przykładowo rodzina. Bardzo się cieszę, że piłkarze chcieli abym z nimi został. Zdecydowałem się jednak odpocząć od piłki, poświęcając się obowiązkom zawodowym oraz najbliższym. A jak długo wytrzymam bez piłki? Póki co pozwolę sobie nie odpowiadać na to pytanie zakończył z uśmiechem.

(GB)

 

Ziemia Lubańska Nr 16(375) * 26.08-9.09.2009

print

Na skróty