27.08.2010
Agnieszka Muszka

Gryfów uratowany

Gryfów uratowany

Wielka woda, jaka przyszła nagle 7 sierpnia dała się we znaki także mieszkańcom Gryfowa. Usilnie starano się obronić miasto i miejskie wodociągi przed zalaniem. Było ciężko, ale tym razem się udało.

Najbardziej newralgicznym punktem rzecznym w Gryfowie jest zakole Kwisy, gdzie łączy się z nią dodatkowo Oldza. Jako pierwsza do akcji wkroczyła Ochotnicza Straż Pożarna z Proszówki, a potem kolejno pozostałe jednostki z sołectw Ubocze, Rząsiny, Wolbromów, Krzewie Wielkie, Młyńsko i Wieża. Tymczasem gryfowska OSP, będąca w krajowym systemie ratownictwa, udała się do Bogatyni, by tam nieść pomoc.

 

Strażacy zajmowali się m.in. wypompowywaniem wody z podtopionych ulic i zabudowań, ale przede wszystkim układaniem worków z piaskiem – relacjonuje burmistrz Olgierd Poniźnik. – Największą taka zapora z piasku była zrobiona na ul. Rzecznej, żeby zapobiec przelewaniu się wody z Oldzy i Kwisy.
Pomocą służyli także wolontariusze i sami mieszkańcy. Dzięki foliom i workom z piaskiem udało się ul. Rzeczną zabezpieczyć. Strażacy starali się także uratować tymczasową przeprawę rzeczną na Kwisie, która powstała na czas remontu wielkiego mostu łączącego Gryfów i Wieżę. Silny prąd, nawał konarów i korzeni spowodował jednak to, że nie udało się jej utrzymać. Przeprawa nie wytrzymała i opadła z zawieszeń, a jej częściowa rozbiórka została przeprowadzona 9 sierpnia. Jednostki strażackie wypompowywały wodę z ul. Wojska Polskiego oraz ul. Młyńskiej.
Poziom wody na Kwisie w pewnym momencie był tak duży, że groziło to zalaniem wodociągów w Gryfowie.

 

Rozważaliśmy wyłączenie wody i wydaliśmy komunikat o takiej ewentualności. Brak wody zarówno dla mieszkańców jak i dla zakładów pracy byłby przecież dużym utrudnieniem – mówi przewodniczący Rady Miejskiej Robert Skrzypek. – Udało nam się jednak uratować te wodociągi. Było już tragicznie, ale dzięki sprawnej akcji strażaków udało się ocalić ten punkt miasta.

 

Dramatycznie było także w Uboczu, gdzie wezbrana Olszówka pozrywała w kilku miejscach brzeg koryta, wdzierając się na teren posesji, uszkadzając mosty i barierki. Podobnie zresztą było i w Młyńsku.

 

Chciałbym bardzo podziękować wszystkim strażackim zastępom, grupom wolontariuszy na czele z panem Patrykiem Bobikiem oraz wielu innym osobom prywatnym i przedsiębiorcom, którzy się tak mocno zaangażowali – mówi burmistrz Olgierd Poniźnik. – Jestem przekonany, że sporo udało się nam zrobić, choć jestem świadomy tego, że jak idzie ten żywioł to pewne rzeczy są nieprzewidywalne i trudno pomóc po prostu wszystkim.

 

Ziemia LubańskaNr 16(399) * 25.08-8.09.2010

print

Na skróty