21.02.2012
Agnieszka Muszka

Miliński the best

Miliński the best

17 lutego o godz, 17.00 w galerii ECKI miało miejsce kolejne, wielkie wydarzenie artystyczne – wernisaż wystawy malarstwa Dariusza Milińskiego zatytułowanej „Szkic ku pamięci Szymona Kobylińskiego”.

Wszyscy, licznie zgromadzeni goście otrzymali piękny katalog wystawy (do pobrania poniżej w wersji elektronicznej), wydany dzięki hojności artysty. W związku z tym, że znajdował się w nim tylko krótki życiorys twórcy i w przekonaniu, że z pewnością notka ta nie wyczerpuje bogactwa treści, jakie zostały wypowiedziane i napisane na temat artysty, organizatorzy przygotowali kompilację cytatów samego artysty, które zostały odczytane w trakcie wernisażu w celu przybliżenia publiczności postaci twórcy.

Zapraszamy do zapoznania się z nimi:

O Dariuszu Milińskim dziennikarze i krytycy piszą używając słów niezwyczajnych: „niesamowity, zbuntowany, charyzmatyczny artysta, malarz, poeta, aktor, inspirator, prowokator , filozof”.

Ale on nie lubi zaszudkowywania ani jego osoby ani też twórczości, którą wielu porównuje do malarstwa Hieronima Boscha i Petera Bruegla, Tadeusza Makowskiego i Jerzego Dudy-Gracza. Niepotrzebnie – wszak Milińskiego porównywać się z nikim nie da. Jest on mistrzem wizualnej metafory oraz kreacji ikonosfery powołanej przez swoją niesamowitą wyobraźnię spierającą się z codziennością nachalnej rzeczywistości.

Na pytanie: Kim jesteś?- odpowiada:

„Jestem żołędziowo-kasztanowym ludkiem, mieszkającym sobie w dziupli, wybudowanej własną energią, własną fantazją, sposobem. Dziupla jest moim światem, moją przyjemnością. Moja rodzina, wszystko – jest w tej dziupli. Jestem sobie ludkiem takim, który coś tam sobie uprawia, drapie w ziemi – często na płótnie, ale bez jakiegoś takiego apetytu na powagę świata”.

„Świat jest po prostu stuknięty i od tego trzeba zacząć”.

„Kiedy patrzę na swoje obrazy widzę, że moje życie jest takie samo.”

„Otwieram powieki i już się namawiam, nastraszam, nagrzewam na to – jak przemówić, jak rozrysować, jak zagadać, jak sprowokować. I to mi nie przechodzi, chociaż entuzjazm do pięknego żarcia opadł we mnie, bo trochę grasowałem i coś pogubiłem. Ale zachłanność na malowanie, na obrazowanie tkwi we mnie nadal”.

„Obraz, to jest taka udawanka. To nie jest nic takiego do poruszania światem. Ja się nie łudzę, że obrazami wyprostuję, czy skrzywię świat, czy w nim coś zmienię. Nie. To jest jakaś forma czegoś swojego, własnego. A jeśli ktoś się z nią utożsamia, swoje przeżycia lokuje gdzieś blisko, to dla mnie jest przyjemność”.

„Ja nie jestem malarzem obrazów, które by zachwycały. Lubię gadać, śmiać się, rechotać, dowcipkować. Interesują mnie nietuzinkowe persony, które się fajnie czochrają, w wyjątkowy sposób ruszają swoimi łepetynami. One muszą mieć jakieś zadziwienie w oczach, jakąś głębie”.

„Najważniejsze są ptaki – moja malarska wizytówka. Ptak ma kruchość człowieka i potrafi latać, o czym człowiek zawsze marzył”.

„Ja przez swój świat, przez swoją bajkę, przez swój wiersz, zbliżam do siebie ludzi charakterystycznych. Pewien rodzaj ludzi, którzy mają swój świat gdzieś bardzo głęboko. Ja go często ilustruję demonstracyjnie i artystycznie. I wtedy jest to piękne, kiedy nabierają się ludzie na mojego drewnianego ptaka, ciągną go za ogon i chcą z tym moim ptakiem, moim światem poszybować. Bo mają do mnie zaufanie. Bo wiedzą, że moje kolorowanki, wymyślanki, moje kasztanowe światy, w których nikt nie walczy, są też ich. I oni szybują”.

I jeszcze jedno zdanie krytyka:

„Obrazy Milińskiego to metafory ludzkiego losu. Ale każdy z nas może wpiąć księżyc nad swoją głową. Dajmy się ponieść niezwykłej opowieści w nich unieruchomionej”.

Wernisaż uświetnił występ licealistek z zaprzyjaźnionego Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Gryfowie Śląskim Natalii Soczyńskiej i Moniki Markowskiej.

Tych z Państwa, którzy nie mogli uczestniczyć w wernisażu zapraszamy serdecznie do zwiedzania wystawy w godzinach pracy Biblioteki Publicznej do 20 marca 2012. Zapewniamy, że warto.

M.

więcej na: www.biblioteka.gryfow.info

print

Na skróty